Tych, których prowadzi Duch Święty

"Wieloma różnymi drogami prowadzi Duch Święty tych, którzy zasłużyli być dziećmi Boga... sercami ich kieruje delikatnie łaska i duchowy pokój.

Czasem są jakby pogrążeni w smutku i żałobie za względu na cały rodzaj ludzki, zanoszą błagania za wszystkich ludzi, przepełnieni najczystszą miłością ku ludziom smucą się aż do łez.

Czasem znowu Duch Święty rozpala ich tak wielką miłością i uniesieniem, iż gdyby to było możliwe, zamknęliby w swym sercu wszystkich ludzi: złych i dobrych...

Czasem w pokorze Ducha trwają w niewypowiedzianej radości....

Czasem są jako mocarz, który przywdziawszy oręż króla i przystępując do bitwy, mężnie walczy z wrogiem i zwycięża...

Czasem znowu dusza takiego człowieka spoczywa w doskonałej ciszy, skupieniu i pokoju, przeżywa duchową rozkosz, niewypowiedziany pokój i szczęście.

Czasem wskutek daru wiedzy, niewypowiedzianego rozumu i niezgłębionej mądrości Ducha dostępuje łaski zrozumienia tego, czego żaden język, żadne słowa nie są w stanie wyrazić.

Czasem znowu jest jak każdy inny człowiek. W rozmaity więc sposób łaska działa w ludziach i różnymi drogami prowadzi duszę, umacnia ją zgodnie z wolą Bożą i kształtuje na różny sposób, aby stawić ją niebieskiemu Ojcu nienaruszoną, bez zarzutu i czystą".



ŚLADY

Pewnej nocy miałem sen...

Spacerowałem po plaży razem z Bogiem,
a po nieboskłonie przemykały sceny z mojego życia.
Po każdej z nich, na piasku za nami,
zostawały ślady stóp - moje i Boga.

Gdy ostatnia scena zniknęła w oddali, spojrzałem za siebie.
Dostrzegłem, że na mojej drodze życia ślady
są w wielu miejscach pojedyncze.
Działo się tak w okresach największego przygnębienia i smutku.

Zapytałem o to Boga.
- Panie, powiedziałeś, że gdy tylko zdecyduję się
pójść za Tobą, będziesz zawsze mi towarzyszyć.
Zauważyłem jednak, że w najcięższych chwilach
kroczyłem sam.
Nie rozumię, dlaczego opuszczałeś mnie właśnie wtedy,
gdy najbardziej Cię potrzebowałem.

- Moje drogie dziecko - odpowiedział Bóg.
Nie opuszczam cię nigdy w chwilach prób i cierpienia.
Zawsze, gdy dostrzegasz za sobą tylko pojedyncze ślady
to znak, że właśnie wtedy nosiłem cię na rękach.



Narodziłem się nagi

Narodziłem się nagi, mówi Bóg,
abyś ty potrafił wyrzekać się siebie samego.

Narodziłem się ubogi,
abyś ty mógł uznać Mnie za jedyne bogactwo.

Narodziłem się w stajni,
abyś ty nauczył się uświęcać każde miejsce.

Narodziłem się bezsilny,
abyś ty nigdy się Mnie nie lękał.

Narodziłem się z miłości,
abyś ty nigdy nie zwątpił w moją miłość.

Narodziłem się w nocy, abyś ty uwierzył, iż mogę rozjaśnić
każdą rzeczywistość spowitą ciemnością.

Narodziłem się w ludzkiej postaci, mówi Bóg.
abyś ty nigdy nie wstydził się być sobą.

Narodziłem się jako człowiek,
abyś ty mógł stać się "Synem Bożym".

Narodziłem się prześladowany od początku,
abyś ty nauczył się przyjmować wszelkie trudności.

Narodziłem się w prostocie,
abyś ty nie był wewnętrznie zagmatwany.

Narodziłem się w twoim ludzkim życiu, mówi Bóg,
aby wszystkich ludzi zaprowadzić do domu Ojca.


 

WYWIAD Z BOGIEM

Śniło mi się, że miałem przeprowadzić wywiad
z Panem Bogiem.

-O czym chciałbyś ze mną porozmawiać? - zapytał Bóg.

-Jeśli oczywiście masz czas... - powiedziałem.

Pan Bóg się uśmiechnął:
-Moim czasem jest wieczność.
Jakie więc pytania do mnie rodzą się w twej głowie?

-Co najbardziej zaskakuje Cię w poczynaniach ludzi?

Bóg odpowiedział...

-To, że rodząc się jako dzieci,
bardzo się śpieszą, by dorosnąć,
a potem tęsknią za dzieciństwem.

-Że tracą swe zdrowie, by zdobyć pieniądze...
a potem tracą pieniądze, żeby odzyskać swoje zdrowie.

-Że zatroskani o swoją przyszłość,
zapominają o teraźniejszości,
w ten sposób nie żyją ani teraz, ani w przyszłości.

-Że żyją, jakby nigdy nie mieli umrzeć,
i umierają z myślą, że nigdy nie żyli naprawdę.

Bóg dotknął swą ręką mej dłoni
i przez chwilę byliśmy cicho.
A potem zapytałem...
-Jako rodzic, czego chciałbyś, aby twoje dzieci się nauczyły?

-Chciałbym, aby nauczyli się, że nie mogą nikogo zmusić, by ich pokochał.
Wszystko, co mogą, to pozwolić się kochać.

-By nauczyli się, że nie jest dobrze porównywać się do innych.

-By nauczyli się przebaczać,
praktykując przebaczenie.

-By nauczyli się, że tylko kilka sekund zajmuje
zadanie głębokiej rany komuś, kogo się kocha,
a leczenie tej rany, może trwać latami.

-By nauczyli się, że nie jest bogaty ten, kto posiada wiele,
tylko ten, kto niewiele potrzebuje.

-By nauczyli się, że zawsze są ludzie którzy ich bardzo kochają,
tylko czasem nie umieją tych uczuć wyrazić.

-Że dwoje ludzi może patrzeć na tę samą rzecz
i widzieć ją inaczej.

-Że nie wystarczy przebaczać innym,
czasem trzeba także przebaczyć sobie.

-Dziękuję, że poświęciłeś mi swój czas - powiedziałem pokornie...
Czy jest jeszcze coś, co chciałbyś przekazać swoim dzieciom?

Bóg uśmiechnął się i rzekł:
-Po prostu wiedzcie, że tu jestem... dla was... zawsze.