... i my wszyscy żyliśmy niegdyś w pożądliwościach ciała naszego, ulegając woli ciała i zmysłów, i byliśmy z natury dziećmi gniewu, jak i inni... (Efezjan 2,3)

   Nazywam się Dorota. Historia mojego życia rozpoczyna się we wrześniu 1983 roku, kiedy to urodziłam się w porządnej chrześcijańskiej rodzinie... "Porządnej" znaczy takiej, która miała dobrą opinię wśród ludzi: uczciwie i ciężko pracujący rodzice, bez nałogów, dbający o swoje dzieci, cieszący się sympatią i zaufaniem otoczenia, a "chrześcijańskiej" - czyli chodzącej co niedzielę do kościoła, starannie wypełniającej nakazy tradycji i starającej się żyć zgodnie z obowiązującymi zasadami moralnymi i własnym sumieniem. Już od lat dziecięcych wpajano nam, że Bóg jest i trzeba dobrze postępować, by dostać się do Nieba i otrzymać pochwałę. Jednak spełniać dobre uczynki i mieć poczucie sprawiedliwości we własnych oczach - to za mało... Chodzić co niedzielę do kościoła i tylko wiedzieć, że Bóg jest, że istnieje i mieszka gdzieś tam, w górze - to też za mało, by żyć szczęśliwym życiem, znać sens i cel swego istnienia i mieć pewność zbawienia - życia wiecznego w Niebie. Każdemu człowiekowi, bez względu na wiek, kolor skóry, status społeczny czy wyznanie, potrzeba osobistego spotkania z Panem Jezusem, jedynym prawdziwym i żywym Bogiem, Zbawicielem świata - i mnie takiego spotkania było potrzeba!

On grzechy nasze sam na ciele swoim poniósł na drzewo, abyśmy, obumarłszy grzechom, dla sprawiedliwości żyli, jego sińce uleczyły was. (1 Piotra 2,24)

   Był taki moment w moim życiu, jeszcze jako małej dziewczynki, kiedy stanęłam pod krzyżem, na którym wisiała figura Pana Jezusa. Patrzyłam na Jego przybite stopy i dłonie, cieknącą krew, zwieszoną głowę i ręce rozłożone w akcie bezradności... Taki Bóg mnie smucił, chciało mi się płakać, bo nie było w Nim życia, myślałam: "Cóż Ty, Boże możesz uczynić?". Ale Pan Jezus zmartwychwstał i żyje. Widział też moje szczere pragnące serce i dał mi się poznać jako żyjący.

Gdyż i Chrystus raz za grzechy cierpiał, sprawiedliwy za niesprawiedliwych, aby was przywieść do Boga; w ciele wprawdzie poniósł śmierć, lecz w duchu został przywrócony życiu. (1 Piotra 3,18)

   Kiedy miałam 8 lat rodzice zaczęli zabierać nas do innego kościoła. Początkowo z zainteresowaniem obserwowałam wszystko, co się tam działo, ale po pewnym czasie to co nowe i ciekawe spowszedniało, było kolejną formą, ogarnęło mnie znużenie... Pewnej niedzieli, kiedy niemalże zasypiałam oparta o ramię mamy, kaznodzieja zwrócił swój wzrok w moim kierunku i powiedział: "Nie chcę byście tu spali. Chcę byście poznawali żywego Jezusa. By to było możliwe musicie nieustannie karmić się Słowem Bożym"- było to tak jakby sam Bóg do mnie przemówił! Nie pamiętam już dokładnie treści tego kazania, ale w moim sercu ponownie odżyło pragnienie osobistego spotkania z Bogiem. Zaczęłam więc, tak jak już wcześniej zachęcali mnie do tego rodzice, codziennie czytać Biblię i szczerze modlić się swoimi słowami oraz uważnie słuchać Słowa Bożego. I stało się: w niedługim czasie w moim sercu zaczęły kiełkować ziarenka wiary, a oczy mojego serca otwarły się i zaczęły dostrzegać maleńkie, ale jakże wspaniałe Boże cuda, Jego działanie każdego dnia. W marcu tego roku organizowaliśmy z młodzieżą koncert w Tarnogórskim Centrum Kultury pt. "Jezus żyje". Gdy rozdawaliśmy zaproszenia jeden chłopak powiedział: "Chyba muszę przyjść, bo jeszcze na żywo to Jezusa nie widziałem" - i tak właśnie jest. W życiu każdego musi być ten szczególny moment - moment nowonarodzin, kiedy to przyjdzie pod krzyż Chrystusa, uklęknie z wyznaniem swoich win i przyjmie Go do swego serca, jako Pana. Tak jak dziecko musi się narodzić, by zobaczyć rodziców i otaczający świat, tak każdy musi się na nowo narodzić, żeby poznać żyjącego Pana Jezusa.

Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to dar; Nie z uczynków, aby się kto nie chlubił. Jego bowiem dziełem jesteśmy, stworzeni w Chrystusie do dobrych uczynków, do których przeznaczył nas Bóg, abyśmy w nich chodzili. (Efezjan 2,8-10)

   Kiedy tylko to zrozumiałam, pewnej niedzieli po wezwaniu kaznodziei, dosłownie wybiegłam do przodu, by powierzyć swoje życie Panu Jezusowi - nie figurce wiszącej na krzyżu, ale żywemu Bogu, Zbawicielowi! Wiem, że On żyje i ja żyję dzięki Niemu. Moje życie zaczęło się zmieniać i te zmiany trwają do dzisiejszego dnia. Cieszę się, że już od dzieciństwa mogę służyć Panu Jezusowi. Moi koledzy wielokrotnie dziwili się, że nie zostawiłam sobie czasu, żeby się "wyszaleć", "poużywać życia" i przyjemności, które otwiera przed nami świat - ale ja dziękuję Bogu właśnie za to, że w tak młodym wieku mnie wybrał, że utraciłam tak niewiele dni, goniąc za pożądliwościami i marnościami tego świata. Pan Jezus nadał memu życiu wartość, nadał mu cel i sens, uczynił prawdziwie szczęśliwym.

Zapyta ktoś:

- To co, nie masz problemów?
Odpowiem:
- Mam.
Zapyta:
- To co, wszystko przychodzi ci z łatwością?
- Nie.
- To co, jesteś bogata?
- Nie, w tym materialnym sensie na pewno nie.

 

   Ale na pytanie czy jestem szczęśliwa mogę odpowiedzieć tylko "tak". Pan Jezus żyje w moim sercu i dał mi trwałe bogactwo, które nie niszczeje i nie traci na wartości - przebaczył wszystkie grzechy i dał pewność życia wiecznego w Jego cudownej obecności. On też nigdy się nie spóźnia, dba nie tylko o duchowe potrzeby, ale także i te cielesne. Mój mąż potrzebował nowej pracy - Bóg się nie spóźnił. Potrzebowaliśmy samochodu - Bóg się nie spóźnił. Potrzebowaliśmy mieszkania - i tym razem także się nie spóźnił. On nigdy nie zawodzi, On kocha nas - Ciebie i mnie - wieczną i doskonałą miłością!
Dzisiaj chcę ogłosić i powiedzieć Ci - tak jak aniołowie, gdy kobiety przyszły do grobu Jezusa: Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Jezus zmartwychwstał, On żyje. (Ew. Łukasza 24,5-6)


Jezus żyje
Wiem to dziś, bo dotknął mego serca.
Jezus żyje
Wiem to dziś, bo wierzę Jego Słowu.
On przebaczył wszystkie winy moje;
On napełnił mnie Duchem swoim;
Jest zawsze przy mnie by pomagać mi,
Bo mój Pan Jezus żyje.

Jezus żyje
I tylko On zbawieniem jest dla ludzi.
Jezus żyje
Otwórz dziś dla Niego serce swoje.
On przebaczy wszystkie winy twoje;
On napełni cię Duchem swoim;
Będzie z tobą, by pomagać ci,
Bo twój Pan Jezus żyje.

(Janusz Bigda - "Jezus żyje")

Kalendarz

Śr listopad 22, 18:00 - 20:00
Nabożeństwo środowe
Pt listopad 24, 17:30 - 19:30
Młodzieżowe
N listopad 26, 09:30 - 12:00
Nabożeństwo niedzielne

Logowanie

Gościmy

Odwiedza nas 113 gości oraz 1 użytkownik.

Biblioteka - Opowiesc o trzech królach

okladka opowiesc o 3 krolach

Opowieść o trzech królach: studium o skruszonym sercu, Gene Edwards; tłum. z ang. Waldemar Lisieski, Bielsko Biała: Misja Literatury Chrześcijańskiej, 1992, s.83.

Biblioteka - Nikt ich nie zamknie

okladka nikt-ich-nie-zamknie-Reema-Goode

Nikt ich nie zamknie. Niezwykłe, prawdziwe historie Bożego działania w świecie islamu, Reema Goode; tłum. z ang. Dorota Piotrowska, Warszawa: Wydawnictwo Kefas, 2011, s. 132...

 

Biblioteka - Pod Jego skrzydłem

okladka pod jego skrzydlemPod Jego skrzydłem: przygody i doświadczenia w życiu z Bogiem, Bernie May; tłum. z ang. Teresa Bucka, Ustroń: Biblijne Stowarzyszenie Misyjne, 2001. s.76

JSN Epic template designed by JoomlaShine.com