marzenaf1    Urodziłam się ponad 40 lat temu w rodzinie patologicznej, ale tak naprawdę, to moje życie rozpoczęło się, kiedy poznałam Pana Jezusa Chrystusa. Miałam bardzo trudne dzieciństwo i lata młodości. Byłam dzieckiem niechcianym i odrzuconym. Do rodziców czułam nienawiść, a rodzinę utożsamiałam z krzywdą i cierpieniem. W domu głównie był tylko alkohol i złe towarzystwo. Wychowywałam się na ulicy nie znając innego życia. Myślałam, że wszystko co się wokół mnie dzieje jest w porządku. Jako młoda dziewczyna postępowałam jak dorośli - chodziłam po dyskotekach, piłam alkohol. W domu była nas czwórka dziewcząt i przeżywaliśmy bardzo trudne doświadczenia. Trafiłyśmy do domu dziecka, gdzie skończyłam szkołę podstawową. Ponieważ słabo się uczyłam, wysłano mnie do hufca pracy, gdzie uczęszczałam do szkoły zawodowej. Po roku rozwiązano hufiec i moja edukacja się zakończyła. Kiedy ukończyłam 18 lat zaczęłam tułać się po Polsce - raz u ojca, raz u matki (rodzice nie byli razem), to u koleżanki czy u sióstr zakonnych. Nigdzie nie mogłam znaleźć dla siebie miejsca ciągle żyjąc obrazami z dzieciństwa. W wieku 20 lat wyszłam za mąż i wraz z mężem przyjechałam na Śląsk. Urodziłam dwie córeczki - Monikę i Judytkę. Pomimo tylu trudnych przeżyć w dzieciństwie, moje życie było odbiciem tamtych lat. Urządzaliśmy pijatyki i ciągle alkohol był na pierwszym miejscu. Od najmłodszych lat moje dzieci żyły w takiej samej atmosferze jak ja. Wpadałam w coraz większy dołek i nie widząc szansy zmiany stylu życia myślałam o samobójstwie. Kilkakrotnie trułam się tabletkami popijając je alkoholem. Życie traciło sens. Wpadałam ciągle w depresję. Nie miałam żadnego celu ani ochoty aby żyć. Próbowałam różnych sposobów zmiany życia: od odwyku począwszy, przez lekarzy psychiatrów, psychologów, różnych terapii, do klubów AA włącznie. Nic nie pomagało.

   Po krótkich okresach abstynencji znowu wracałam do nałogu. Czułam się przegrana. Oskarżałam siebie, że wszystkich zawiodłam, do niczego się nie nadaję, wszystko niszczę. Mój stan psychiczny był straszny. Byłam osamotniona, opuszczona, z wielkim bagażem oskarżeń i win. Chciałam umrzeć.

   Wtedy po raz pierwszy usłyszałam głos Boga: "Marzenko, musisz wybrać zło lub dobro. Albo pójdziesz moją drogą i będziesz żyła, albo tą która idziesz, ale umrzesz". Od razu wybrałam Boga i choć byłam odurzona alkoholem, nie mając pojęcia, która godzina ani jaki dzień tygodnia, zadzwoniłam do mojej najmłodszej siostry Ani, która kilka lat wcześniej oddała swoje życie Jezusowi i ciągle się za mnie modliła. Przyszła na drugi dzień z kilkoma członkami swojego kościoła i wspólnie się za mnie pomodlili. Pomimo, że byłam roztrzęsiona, oddałam swoje życie Bogu.

   Od tego czasu, a mija już 7 lat, jestem wolna od alkoholu, papierosów i depresji, za co składam podziękowania mojemu Panu i Zbawicielowi Jezusowi Chrystusowi! Spotkanie z Bogiem jest czymś wspaniałym. Doznałam uczucia jakby ktoś wziął mnie w ramiona i przytulił do piersi. Odczułam pokój i wolność od wszystkich moich grzechów i oskarżeń.

   Pan Jezus otworzył mi duchowe oczy i teraz wiem, że mnie kocha. Kiedy człowiek upada, oddala się od Boga, ale Bóg tak ukochał człowieka, że Swego Syna Pana Jezusa wydał na śmierć, aby każdy, kto w Niego wierzy nie umarł, ale uzyskał przebaczenie i życie wieczne.

   Byłam bardzo wystraszona, kiedy przyszłam pierwszy raz do kościoła, ale dzięki Panu Jezusowi, który przez Słowo Boże, proroctwa , pieśni i modlitwy do dzisiaj uczy mnie szacunku i miłości, czuję się kochana, akceptowana i potrzebna. Kontakt z Bożą rodziną przyczynił się do zmiany stylu mojego życia. Bóg mi pokazał, że rodzina to coś pięknego - teraz doznaję miłości i czuję się bezpiecznie.

marzenaf2    W moim domu również nastąpiły zmiany i dzisiaj mogę stwierdzić, że Bóg uratował mój dom przed katastrofą rozpadu. Moja rodzina ocalała i przetrwała dzięki Bożej pomocy. Moje życie teraz jest piękne! Wiem, że Pan Jezus jest ze mną każdego dnia i pomaga mi w moich codziennych kłopotach, że uczy mnie przez Swego Ducha Świętego kroczyć Jego drogą.




   Panie Jezu, jak dobrze że Ciebie poznałam. Chociaż nie widziałam Cię na własne oczy, to czuję Cię przy sobie każdego dnia. Do Ciebie należę i Tobie ufam. Dziękuję Ci za Twoją miłość oraz za wszystko, co mi dajesz. Dziękuję za dom, rodzinę i przyjaciół. Dziękuję, że zdjąłeś ze mnie ciężar moich grzechów i obdarzyłeś wolnością. Dziękuję, że jesteś Panem mojego życia. Amen.

   Chcę powiedzieć, że mój przyjaciel Jezus nadal wierzy w każdego, także w Ciebie i każdego dnia wyciąga dłoń, aby pomóc Ci pozbierać i skleić to, co zostało stłuczone w Twoim życiu.

Marzena