|
Kiedy byłam małą dziewczynką wszystkiego się bardzo bałam i lękałam się
ogromnie wielu rzeczy... Pamiętam, że najgorszy dla mnie czas,
to był okres czwartej klasy szkoły podstawowej. Miałam wtedy 10 lat.
Wspominam go jako najgorszy okres w całym moim życiu. To był prawdziwy horror!
Wtedy właśnie nastąpiła kulminacja tych wszystkich złych i dziwnych rzeczy,
które działy się w moim życiu. Tak naprawdę do dzisiaj tego do końca nie rozumiem,
co się wtedy działo i jaka tak naprawdę była tego przyczyna...
Pamiętam, że dokładnie w tym okresie, kiedy miałam 10 lat,
mój układ nerwowy był bardzo mocno "nadszarpnięty", był jakby na granicy
"rozstrojenia"... Nie tylko wtedy się bałam i lękałam wielu rzeczy,
ale do tego jeszcze miałam wiele koszmarów nocnych. Śniło mi się często,
że ktoś bliski mi umiera, że giną mi np. moi rodzice, że mojej siostrze coś się dzieje...
Te sny nie pozwoliły mi spać i powodowały, że żyłam w ustawicznym lęku.
Wtedy bardzo bałam się swojej przyszłości, bałam się tego, co będzie jutro,
dlatego też tak wieloma rzeczami się przejmowałam i zamartwiałam.
Pamiętam również, że każda klasówka w szkole bardzo mnie stresowała,
często nawet płakałam przed nauką do jakiegoś sprawdzianu.
W tym całym życiu pełnym różnych obaw nie potrafiłam sobie dodatkowo poradzić z wymaganiami,
które przede mną stawiano. Patrząc teraz, z perspektywy czasu, na ten okres, to mogę powiedzieć,
że cały otaczający mnie świat bardzo mnie przerastał...
Te wszystkie wymagania, oczekiwania, obowiązki, przyszłość -
to wszystko mnie ogromnie przerastało i przerażało.
Byłam więc malutką zalęknioną dziewczynką...
W tym okresie bardzo też dużo płakałam i pamiętam,
jak często moja mama powtarzała mi, czasami wręcz krzyczała na mnie, abym tyle juz nie płakała,
bo mogę popaść w nerwicę lub jakąś depresję.
I kto wie, czy tak by się nie stało, gdyby nie jedna osoba i gdyby nie jedno wydarzenie,
które zdarzyło się w moim życiu...
Minęła czwarta klasa szkoły podstawowej. Natężenie i poziom moich różnych obaw i leków zmniejszył się,
jednak dalej dawał o sobie znać, choć już nie w tak drastycznej formie,
jak miało to miejsce, kiedy miałam 10 lat.
Pamiętam, że przełomowym dla mnie okresem była szósta klasa szkoły podstawowej.
Wówczas to bowiem zastanawiałam się nad bardzo wieloma rzeczami...
Pojawiały się w mojej głowie różne egzystencjalne pytania.
Szczególnie dręczyła mnie kwestia dotycząca religii świata.
Nie potrafiłam sobie odpowiedzieć na pytanie: "Dlaczego jest ich tak wiele?".
Pamiętam, że w tym czasie pojawił się w moim sercu ogromny głód czytania Bożego Słowa.
Do dzisiaj dobrze pamiętam, jak nie potrafiłam przejść obok leżącej na stole Biblii,
nie zajrzawszy do niej. Tak zaczęło się moje czytanie Pisma Świętego.
Kiedy skończyłam 14 lat przyszłam do Kościoła Zielonoświątkowego
i tak stopniowo zaczęła się zmiana w moim życiu... Nastąpił wówczas taki czas,
że zrozumiałamto kim jest Jezus i to, co On dla mnie uczynił na krzyżu.
Zrozumiałam, że to, co miało miejsce 2000 lat temu nie jest tylko
jakimś mało istotnym wydarzeniem w historii, ale że to, co się stało,
tak ważne i realne jest dla mojego zycia tu na ziemi dzisiaj.
Pokochałam Jezusa z całego mojego serca i mając niecałe 15 lat zaprosiłam Go,
aby w nim zamieszkał, aby wziął całe moje życie w swoje cudowne ręce
i aby odtąd je prowadził tak, jak On tego chce.
Kiedy wyznałam Mu wszystkie moje grzechy i winy i doskonale wiedziałam,
że Bóg mi je wszystkie wybaczył i już ich nie pamięta,
to poczułam się w tak cudowny sposób lekka, że aż trudno jest mi to opisać słowami.
Doskonale pamiętam to uczucie - tą niezwykłą lekkość...
Jednak Bóg zrobił dla mnie znacznie więcej.
Nie tylko mi przebaczył i oczyścił moje serce,
ale do tego uwolnił mnie z wszystkich moich obaw i lęków,
które mnie dręczyły do tego czasu. Dla mnie wciąż jest to niesamowite,
że Bóg zabrał to wszystko tak od razu, jakby za jednym pociągnięciem ręki...
Bóg mnie uwolnił z tych wszystkich obaw i leków.
Przestałam się wreszcie bać swojej przyszłości i bać się tego,
co będzie jutro, bo uwierzyłam, że Bóg każdy dzień, całą moją
przyszłość trzyma w swoich cudownych rękach.
Przestałam się bać świata oraz tych wszystkich wymagań i oczekiwań,
które przede mną są stawiane. Zupełnie odmienił się mój sposób patrzenia na świat,
na przyszłość oraz na wszystkie sprawy, które dzieją się wokół mnie.
Bóg wlał do mojego serca niesamowity pokój. Dlatego teraz wiem, że dla
Boga nie ma rzeczy niemożliwych i wierzę w to, że On może przynieść
uwolnienie w każdej sprawie, z którą człowiek się zmaga...
Jezus, mój kochany Pan dał mi wolność oraz wlał niezwykły pokój
w moje serce, który towarzyszy mi aż dotąd.
Dzisiaj mogę śmiało powiedzieć, że jestem bardzo, bardzo szczęśliwa,
gdyż poznałam taką cudowna osobę, jaką jest On! Od tego momentu,
gdy oddałam Jezusowi swoje życie, wszystko się odmieniło.
Do dzisiaj wciąż doświadczam Jego cudownej miłości, łaski i opieki,
którą mnie obdarza. Nie ma lepszego przyjaciela jak On.
Tak bardzo warto Mu powierzyć swoje życie, bo On jest wierny i nigdy nie zawodzi!
Aneta
| |